piątek, 10 lipca 2015

Rozdział 2

Na życzenie Olu, rozdział 2 :)

-Twoja babcia.. Nie żyje - powiedziała poważnym tonem
Rozłączyłam się. Nie uwierzyłam. Nie mogłam w to uwierzyć.
Nie miałam już siły. Nic nie jedząc, poszłam spać.
~~~~~~~~~~~~~~
[KILKA DNI PÓŹNIEJ]
Tego dnia zjadłam tylko jabłko. Umyłam się i już miałam iść spać, ale rodzice zawołali mnie na dół.
-No to co, kiedy pójdziesz do pracy, zarobić na rodziców?
-Przecież wystarczająco zarabiacie - odparłam
-Nie tym tonem gówniaro! - krzyknął ojciec, po czym dostałam mocno z pięści w twarz.
Uciekłam do swojego pokoju, zakluczyłam drzwi i runęłam na łóżko.
Zobaczyłam, że w pokoju obok świeci się światło, co było dość dziwnym zjawiskiem, zważając na to, że w tym domu przez długi czas nikt nie mieszkał.
Zaciekawiona wyjrzałam przez okno, zapomniając o tym, że na mojej twarzy wciąż były ślady po stłuczonej szklance i robiły mi się siniaki od uderzenia. Gdy zobaczyłam osobę w tym pokoju, a ściślej mówiąc chłopaka, zaniemówiłam. Tak, to był Jason. Gdy mnie zauważył, zaczął mi się przyglądać, a ja dopiero po chwili sobie przypomniałam o siniakach. Szybko schowałam się za firankę. Położyłam się do łóżka z zamiarem zaśnięcia.
[PERSPEKTYWA JASONA]
Wprowadziliśmy się tu kilka dni temu. Gdy zobaczyłem Cath w szkole, zdziwiło mnie to bardzo. Zmieniła się. Nie ma już tego błysku w oczach i bardzo schudła. Ale w sumie... co mi zależy? Przecież się już nie przyjaźnimy. Może i z mojej winy, ale nic na to nie poradzę. Byłem bardzo ciekawy kto mieszka obok mnie, napewno to była dziewczyna.
Gdy wyszedłem z łazienki zobaczyłem posturę bardzo chudej dziewczyny. Ona też mnie najwyraźniej zauważyła, bo odsłoniła firankę. To była Cath. Ale nie ta sama Catherine, którą widzę w szkole, w ciemnych ubraniach, ukrywającą się pod warstwą makijażu i sztucznym uśmiechem. To byla zupelnie inna osoba. Śliczna, niewinna osóbka.

Po chwili usłyszałem krzyk.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz