Nie ukrywam też, że rodzice nas biją. Zawsze ja bardziej obrywam, bo staje w obronie Mady. Mam 17 lat. Jutro pierwszy dzień w szkole. Nowej szkole. Tyle nowych ludzi, których zresztą i tak nie poznam.
~~~~~~~~~~
-Chodź Madison, zaraz Ci coś wybiorę na rozpoczęcie roku - ponagliłam siostrę
-Caaath, muszę? -powiedziała ziewając
-Tak i lepiej się pośpiesz, bo nie chcę się spóźnić do nowej szkoły.
Wybrałam jej śliczną czarną sukienkę w białe kropki i białe buciki. Mady ma 9 lat.
- Ubieraj się szybko, bo Lil zaraz przyjdzie! - krzyknęłam po czym poszłam do łazienki.
Zrobiłam delikatny makijaż i wyprostowałam włosy. Ja założyłam białą sukienkę, czarny sweterek i czarne obcasy. Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Rodzice spali po wczorajszej imprezie. Zawołałam Madison i razem zeszłyśmy na dół, po czym otworzyłam Lily drzwi i wyszłyśmy. Moja i Lil szkoła była 10 minut drogi od szkoły Mady, więc najpierw odprowadziłyśmy siostrę. Dziś Max miała ją odebrać.
Doszłyśmy do szkoły i od razu udałyśmy się na salę gimnastyczną. Po chwili wszedł dyrektor i zaczął przemawiać. Zeszło mu z 20 minut po czym rozeszliśmy się do klas na chwilę. Gdy zobaczyłam, jakie osoby mamy w klasie, poczułam dotkliwe ukłucie w okolicach serca. Miał do naszej klasy uczęszczać mój dawny najlepszy przyjaciel, Jason. Przez te wszystkie lata (nasza przyjaźń skończyła się gdy miałam 11 lat) mnie olewał, a ja udawałam że mnie to nie rusza. Nie wiedział teraz o mnie nic, bo bardzo dużo się zmieniło. Gdy go zobaczyłam, odwróciłam wzrok, ale wiedziałam, że jeszcze chwile na mnie patrzył. W końcu nie widzieliśmy się 6 lat, a ja się bardzo zmieniłam. On mniej, wyostrzyły mu się jedynie rysy twarzy i jest umięśniony. Po "spotkaniu klasowym" szybkim tempem wyszłam z klasy, po czym popędziłam do domu.
Zrobiłam szybki obiad i poszłam na górę. Umówiłam się dziś z moim chłopakiem Ryanem. Gdy doszłam na miejsce, zobaczyłam jak całuje się z jakąś inną. Podeszłam i dałam mu w twarz. Wiedziałam że nikt nie będzie mnie kochał, mój związek z nim był udawany. Owszem, zabolało, ale przyzwyczaiłam się do takich zerwań. Wróciłam do domu i usłyszałam matkę
- I co, kolejny Cię rzucił? Nie dziwne, nikt by nie chciał takiego paszteta jak ty - powiedziała drwiąco.
-To dlaczego ojciec cię chciał? - najpierw powiedziałam, potem pomyślałam. Gdy zobaczyłam jej wyraz twarzy wiedziałam że mi się dostanie.
-COŚ TY POWIEDZIAŁA?- krzyknęła, poczym rzuciła w moją stronę szklanką, która rozbiła się i kawałki szkła pokaleczyły mi twarz. Z niektórych miejsc zaczęła sączyć się krew.
-Cholera- mruknęłam i poszłam na górę opatrzeć rany.
W mojej łazience stała waga. Stanęłam na niej i zobaczyłam 56 kg. Mam 175 cm wzrostu, ale uważam że to za dużo jak dla mnie. Matka ma racje, trzeba się zacząć odchudzać.
Usłyszałam dźwięk telefonu. Dzwoniła moja ciotka z Malibu.
-Dzień dobry Catherine. Mam złą wiadomość
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz